Kto czyta książki, żyje podwójnie.

Umberto Eco

Kanon lektur – szkoła podstawowa   klasa III

 

Czytaj codziennie!

Znajomość wszystkich książek obowiązuje na koniec klasy trzeciej lub zgodnie z zapowiedzią nauczyciela / w zależności od dostępności w bibliotece /.

Przeczytane książki wpisuj do zeszytu lektur- uwzględnij tytuł , autora, występujące osoby, przepisz najciekawszy fragment i dodaj ilustrację.

 

Odwiedzaj  szkolną bibliotekę

 co najmniej raz w tygodniu !!!

Lektury obowiązkowe:

  • Andersen, H. Ch. –„ Dziewczynka z zapałkami”,” Brzydkie kaczątko”
  • Grabowski, J. –„Puc, Bursztyn i goście”
  • Lindgren, A. – „Dzieci z Bullerbyn”
  • Centkiewiczowie, A. i Cz. – „Anaruk, chłopiec z Grenlandii”
  • Lofting, H. –„ Doktor Dolittle i jego zwierzęta”
  • Pisarski, R. – „O psie, który jeździł koleją”
  • Widłak, W. –„ Puszka Pandory” i inne mity greckie (do czytania w szkole)

 

Lektury dodatkowe (do wyboru):

 

  • Chotomska, W. – „Dzieci Pana Astronoma”
  • Goscinny, R. [ i in.] – „Mikołajek i inne chłopaki”
  • Grimm, W. i J. – „O wilku i siedmiu koźlątkach”
  • Lindgren, A. –„Pippi Pończoszanka”
  • Lofting, H. –„ Cyrk Doktora Dolittle”
  • D. Wawiłow (tytuły dostępne w bibliotece)
  • Polskie legendy (tytuły dostępne w bibliotece)
  • Grzegorz Kasdepke (tytuły dostępne w bibliotece)
  • T. Jansson- „Muminki”

 

 

Wychowawca

……………………………………………………………………………………………………………..

.

Kanon lektur – szkoła podstawowa klasa I I

Czytaj i wypożyczaj te lektury, których jeszcze nie znasz.

Czytaj codziennie!

Znajomość wszystkich książek obowiązuje na koniec klasy drugiej lub zgodnie z zapowiedzią nauczyciela

/ jeśli książki są dostępne w wielu egzemplarzach w bibliotece/.

Wpisuj książki przeczytane w tym roku szkolnym do zeszytu lektur. 

 

Odwiedzaj szkolną bibliotekę co najmniej raz

w tygodniu.

 

  1. Wanda Chotomska: „Legendy polskie” (wybrane)
  2. J. i W. Grimm: „Baśnie” (Czerwony Kapturek)
  3. A.A. Milne –fragmenty: „Kubuś Puchatek”
  4. Charles Perrault :”Bajki” (wybrane)
  5. Sergiusz Michałkow: ,, Nie płacz, Koziołku”
  6. Małgorzata Strzałkowska:”Zbzikowane wierszyki łamiące języki”
  7. Grzegorz Kasdepke:” Z piaskownicy w świat”
  8. Encyklopedie dla dzieci
  9. Maria Witewska :”W moim ogrodzie” czytamy w szkole
  10. Joanna Papuzińska:” Agnieszka opowiada bajkę” czytamy w szkole
    11.Maria Wirewska:”W poszukiwaniu przygód” czytamy w szkole
  11. Anna Kamela „Wędrówki małej mrówki” czytamy w szkole

.

.

.

Kanon lektur – szkoła podstawowa klasy I

Czytaj i wypożyczaj te lektury, których jeszcze nie znasz.

Czytaj codziennie!

Znajomość wszystkich książek obowiązuje na koniec klasy pierwszej.

Wpisuj książki przeczytane w tym roku szkolnym do zeszytu lektur.

Odwiedzaj  szkolną bibliotekę co najmniej raz w tygodniu.

 

  1. W. Bełza – „Kto ty jesteś? Polak mały!”
  2. M. Kownacka – „Plastusiowy pamiętnik”
  3. J. Brzechwa – „Brzechwa dzieciom”
  4. H. Januszewska – „Kopciuszek”
  5. K. Makuszyński, M Walentynowicz – „120 przygód Koziołka Matołka”
  6. M. Jaworczakowa – Jacek, Wacek i Pankracek
  7.  Kasdepke – „Bon czy ton, savoir-vivre dla dzieci”
  8. D. Wawiłow – „Wierszykarnia”
  9. J. Porazińska – „Szewczyk Dratewka”
  10. J. Grabowski – „Czarna owieczka”
  11. J. Papuzińska – „Nasza mama czarodziejka”
  12. A. Bahdaj – „Mały pingwin Pik-Pok”
  13. A. Lindgren – „Dzieci z ulicy Awanturników”
  14. W. Chotomska – „Pięciopsiaczki”

 

przerabiana jest cześć z podanych wyżej lektur wg wyboru nauczyciela

Wychowawca

Danuta Wawiłow, Wierszykarnia

Ze względu na brak lektury w naszej bibliotece można zapoznać się treścią na naszym blogu

Kałużyści

Już od rana na podwórzu
wśród patyków i wśród liści
przycupnęli nad kałużą
pracowici kałużyści.

Wygrzebują brud z kałuży,
niech kałuża będzie czysta!
Pełne ręce ma roboty
każdy dobry kałużysta!

Rękawiczką i chusteczką
dwóch błocistów chodnik czyści.
Obrzucają się szyszkami
bardzo dzielni szyszkowiści.

Dwie kocistki pod ławeczką
cukierkami karmią kota…
Świątek, piątek czy niedziela
na podwórku wre robota!

 

Trójkątna bajka

Była raz sobie skała
bardzo dziwna, TRÓJKĄTNA,
stał na tej skale pałac,
bardzo dziwny, TRÓJKĄTNY.
W pałacu tym na tronie
bardzo dziwnym, TRÓJKĄTNYM,
zasiadał król w koronie
bardzo dziwnej, TRÓJKĄTNEJ,
i patrzył z okna wieży
bardzo dziwnej, TRÓJKĄTNEJ,
na dzielnych swych rycerzy
bardzo dziwnych, TRÓJKĄTNYCH.

Aż kiedyś raz dworacy
na szczerozłotej tacy
przynieśli mu śniadanie
wykwintne niesłychanie –
a było to nieduże
zwyczajne jajko kurze,
bardzo dziwne,
OKRĄGŁE!

I krzyknął król:
„No wiecie!
Toż to prawdziwa bajka!
Pomyśleć, że na świecie
są takie cudne jajka!
Więc niech mi odtąd wszędzie
OKRĄGŁYM wszystko będzie!”
Dworacy – nieboracy
zabrali się do pracy
i w ciągu jednej chwili
jak kazał, tak zrobili.

I odtąd stała skała
bardzo dziwna, OKRĄGŁA,
a na tej skale pałac
bardzo dziwny, OKRĄGŁY,
w pałacu zaś na tronie
bardzo dziwnym, OKRĄGŁYM,
zasiadał król w koronie
bardzo dziwnej, OKRĄGŁEJ,
i patrzył z okna wieży
bardzo dziwnej, OKRĄGŁEJ,
na dzielnych swych rycerzy
bardzo dziwnych, OKRĄGŁYCH.

 

O Rupakach

Usiądź przy mnie, mamusiu.
Coś ci powiem do uszka…
Wiesz, kto do mnie przychodzi,
jak się kładę do łóżka?
Takie śliczne, puchate,
kolorowe jak ptaki…
Za nic w świecie nie zgadniesz!
To przychodzą RUPAKI!

Te RUPAKI, mamusiu,
to są takie zwierzaki –
trochę jakby kociaki,
trochę jakby dzieciaki,
trochę jakby motyle,
krokodyle czy raki…
Nie rozumiesz, mamusiu?
No, po prostu – RUPAKI!

Są RUPAKI dorosłe
i RUPAKI – dzieciaki,
są RUPAKI – dziewczyny
i RUPAKI – chłopaki,
są RUPAKI – mądrale
i RUPAKI – głuptaki,
są brzydale i wcale,
wcale ładne RUPAKl…

Te RUPAKI mieszkają
w różnych dziurach i kątach,
i na przykład za szafą,
gdzie się kurzu nie sprząta,
i w szufladzie tatusia,
i na półce z książkami,
i w wózeczku dla lalki
też nocują czasami.

Strasznie boją się myszy
i nie lubią jeść sera,
zawsze tańczą kozaka,
gdy na burzę się zbiera,
śpią w kaloszach, a kąpiel
zawsze biorą we frakach…
Nie chcesz wierzyć? Naprawdę!
Ja się znam na RUPAKACH!
Jeśli spotkasz któregoś
w kuchni albo w łazience,
to go możesz pogłaskać
albo wziąć go na ręce,
tylko nie mów przypadkiem:
Jejku, co za pokraka!,
bo ty nie wiesz, jak łatwo
jest obrazić RUPAKA!

Popatrz, popatrz, już przyszły.
Jeden siedzi na oknie!
Oj, przepraszam, mamusiu,
że tak ziewam okropnie!
Jak mi bajkę opowie,
to powtórzę ci rano…
Teraz już mnie pocałuj…
Zaraz zasnę… Dobranoc!

 

Zapach czekolady

Przyszedł do nas wujek Władek,
przyniósł wielką czekoladę,
z orzechami, z rodzynkami,
w pięknym pudle z obrazkami.
Jeśli będę grzecznie siedzieć,
dadzą mi ją po obiedzie…
Choć zamknięta jest szuflada,
wszędzie pachnie czekolada.
Układanki chcę układać –
wszędzie pachnie czekolada.
Gdy na nowy rower wsiadam –
wszędzie pachnie czekolada.
Kiedy z lalką sobie gadam –
wszędzie pachnie czekolada.
Czy ktoś może mi powiedzieć,
kiedy będzie po obiedzie?
Bo nie mogę żyć w spokoju,
gdy ten zapach jest w pokoju!

Jesienią

Co będę robił
jesienią,
kiedy liście się,
zaczerwienią,
kiedy groźne powieją
wichury?
Będę patrzył przez okno
na chmury,
będę słuchał, jak szumi
deszcz,
i może
wymyślę wiersz:
ZA GÓRAMI,
ZA LASAMI
MIESZKAŁ KOTEK
ZAMIAUKANY.

 

Urodzinki

Tak bym chciała, tak bym chciała,
żeby były urodzinki!
U chłopczyka czy dziewczynki,
u kucyka czy sardynki –
wszystko jedno, wszystko jedno,
byle były urodzinki!
Żeby było dużo gości
i Mateusz, i Grażynka,
dla każdego moc pyszności,
wszystkie stoły w upominkach,
na tych cudnych, na nienudnych,
na wesołych urodzinkach!
A jak zjemy wszystkie kremy,
czekoladkę i rodzynki,
upaćkamy się jak świnki,
to z radości podskoczymy
i powiemy do rodzinki
„Niech żyjecie, niech żyjemy
i niech żyją urodzinki!”

 

Strzygi

Kiedy jesień się na dobre
zaczyna,
kiedy w polu czerwienieje
jarzębina,
kiedy liście pędzą z wiatrem
na wyścigi,
z ciemnych dziupli wykradają się
strzygi.
Idą boso na rozstajne
drogi,
w szare włosy wplatać ciernie
i głogi,
w strugach deszczu nad dachami
przelatać,
śpiącym koniom senne grzywy
zaplatać.
Czasem myślisz –
to puchają puchacze,
a to strzyga
na rozstajach płacze.
Czasem myślisz –
wiatr zawodzi w drzewach,
a to strzyga
na rozstajach śpiewa.
Czasem myślisz –
co tam w deszczu śmiga?
A to strzyga, mój mały
to strzyga…

 

Taki wielki pies

Za tym domem stoi buda,
a w tej budzie jest –

tylko nie bój się, tatusiu!
tylko nie bój się, tatusiu! –
taki wielki pies.

Ma czerwony wielki jęzor
i ogromne kły! –
tylko nie bój się, tatusiu
tylko nie bój się, tatusiu –
i jest strasznie zły!

Tylko nie bój się, tatusiu,
przecież jest nas dwóch!

Widzisz, nawet nie zaszczekał!
Taki wielki, a ucieka!
Ale z ciebie zuch, tatusiu!
Ale z nas jest zuch!

 

Trzej myśliwi

Trzej bardzo dzielni myśliwi
wybrali się na kwiczoły,
lecz nie znaleźli nic prócz ula,
nad którym bzykały pszczoły.
Pierwszy powiedział:
– O, to ul!
Drugi powiedział:
– Gdzie tam!
Trzeci powiedział:
– To Morski Król
z koroną w kształcie kotleta!

Trzej bardzo dzielni myśliwi
biegli przez lasy i góry,
lecz nie znaleźli nic prócz księżyca,
który wyglądał zza chmury.
Pierwszy powiedział:
– O, to księżyc!
Drugi powiedział:
– Bzdura!
Trzeci powiedział:
– To stara jędza,
Przybrana w kwiaty i pióra!

Trzej bardzo dzielni myśliwi
brnęli przez trzęsawiska,
lecz nie znaleźli nic, prócz smoka,
który ział ogniem z pyska.
Pierwszy powiedział:
– O, to smok!
Drugi powiedział:
– Może!
Trzeci powiedział:
– To Nowy Rok
z brodą w niebieskim kolorze!

Trzej bardzo dzielni myśliwi
do domu wracali po cichu,
lecz nie znaleźli nic prócz świerszcza,
który rzępolił na strychu.
Pierwszy powiedział:
– O, to świerszcz!
Drugi powiedział:
– Racja!
Trzeci powiedział:
– Byczo jest!
Będzie wspaniała kolacja!

 

Wilki

Lasy, bory,
muchomory,
wyszły wilki
ze swej nory
nad ranem, nad ranem.
Takie czyste,
takie śliczne,
pyski mają
sympatyczne,
włosy uczesane.

Idą wilki
borem, lasem,
krokiem, skokiem,
hopsasasem,
przez góry i dołki.
Tu jelonek,
a tam szyszka,
tu ogonek,
a tam myszka –
fikają fikołki.

Wilki idą!
Wilki idą!
Drży ze strachu
na ich widok
i mały, i duży!
Polowały
na niedźwiedzia,
zobaczyły
łeb od śledzia,
wieją aż się kurzy!

Płyną chmury
jak latawce,
leżą wilki
w miękkiej trawce,
grzeją sobie brzuchy…
Patrzy na nie
z leśnych gąszczy
przestraszonych
pięć chrabąszczy,
jeż i dwie ropuchy.

Idą wilki
ścieżką wilczą,
to zawyją,
to zaryczą:
UUAUOO…
Poszły sobie,
na jagody,
wywaliły się
do wody,
bardzo im wesoło!

To się gryzą,
to się lubią,
to się znajdą,
to się zgubią
pośród leśnych chaszczy…
Zaczajone
pod krzakami,
kłapią strasznie
zębiskami,
ogniem zieją z paszczy…

Rozrabiały
do wieczora,
rozdeptały
muchomora,
wlazły do mrowiska.
Nosy mają
podrapane,
łapy mają
upaprane,
mrówki mają w pyskach.

Przyszły wilki
na paluszkach,
po cichutku
hop! do łóżka –
strasznie są zmęczone…
Teraz siedzą,
głośno wyją,
bo im mamy
głowy myją
szamponem – pamponem…

 

Marzenie

Idzie pani po ulicy,
cztery pieski ma na smyczy.
A ja sobie wzdycham skrycie:
taka pani to ma życie!

Prawda?

Wszyscy ludzie kogoś mają,
kogoś głaszczą i kochają,
komuś szepczą coś do ucha
i się cieszą, że ich słucha…

Prawda?

Ja też chciałabym takiego,
choćby nawet najmniejszego,
choćby nawet najbrzydszego

pieska!

Mógłby sobie być buldogiem –
karmiłabym go twarogiem.
Mógłby sobie być seterem –
biegłby ze mną na spacerek.
Mógłby sobie być ratlerkiem –
brałabym go pod kołderkę.
A jak nie chciałby być nikim,
mógłby sobie być chomikiem

Prawda?

 

Kup mi coś…

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie złoty pałac,
kupię tobie złoty pałasz.

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie dwa tygryski,
będą jadły z twojej miski!

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie trzy okręty,
których strzeże smok zaklęty.

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie cztery pawie,
będą brodzić w miękkiej trawie.

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie pięć koników
i lizaka na patyku.

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie sześć siostrzyczek,
żółtą piłkę i kamyczek.

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie siedem gwiazdek,
kupię tobie srebrny gwizdek.

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie grajków ośmiu,
niech ci ślicznie grają do snu.

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie jabłek dziewięć,
co na leśnym wiszą drzewie.

Kup mi coś, kup mi coś!
Kup mi, proszę, jeszcze coś!
– Kupię tobie ptaszków dziesięć,
każdy piórko ci przyniesie.
Teraz dość?

– Nie, nie dość.
Kup mi, proszę,
jeszcze coś!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s